autor: Magdalena Kobis - du Sabre
Blog > Komentarze do wpisu

wywiad

MAGDALENA KOBIS – tarnowianka z przekonania, mieszka na stałe we Francji.  Jest absolwentką paryskiej Sorbony. Należy do Oddziału Tarnowskiego Stowarzyszenia Autorów Polskich. Pisze w języku francuskim oraz polskim. Znaleźliśmy z panią Magdaleną chwilę na rozmowę.

 

- Jaka literatura jest dla Pani najważniejsza? Czy ma Pani swoich mistrzów?

-To bardzo ogólne pytanie, bo literatura wrzała we mnie już od najmłodszych lat... Proza czy wiersze, które czytałam jeszcze jako dziecko, wpłynęły w jakimś stopniu na mój charakter i naszkicowały styl, który zmieniał się przez lata .Pisałam od dziecka, wzorując się na pewnych autorach i próbując jakoś zlepić swój własny świat. W okresie dojrzewania, jeszcze w ósmej klasie, była to dla mnie proza angielska: Emily Brönte, Jane Austin oraz poezja Emily Dickinson. Potem przyszedł czas na literaturę francuską (która nota bene sprawiła, że studiowałam i obecnie mieszkam w tym kraju), zaczęło się od Gide’a i Mauriac’a aż do zachłyśnięcia się eksperymentalną twórczością grupy OULIPO. Queneau i jego „Les fleurs bleues” zrobiły na mnie niesamowite wrażenie, a przede wszystkim nauczyło, że literaturę można wymodelować jak plastelinę.

Aż do drugiego roku studiów humanistyki na Sorbonie. W tym samym właściwie momencie zaczęłam odkrywać dwa, zupełnie przeciwne, ale tak samo tajemnicze światy. Z poezji był to na pewno Rilke i Baudelaire, którego końcówkę z tomiku „Spleen Paryski” do dziś znam na pamięć. Ten drugi świat to zupełnie pozbawiony poezji nurt „Nouveau Roman”. Byłam na początku nieprzyjemnie wstrząśnięta czytając Simona, Butora, Sarraute. Aż doszłam do Robbe-Grilleta. Pytał Pan o mistrzów... Dla mnie w poezji prymuje Charles Baudelaire, Réné Char, oczywiście Rilke, a z polskich bez dwóch zdań Poświatowska. Natomiast proza to quasi całkowite miejsce w moim sercu zajmuje twórczość Robbe-Grilleta. Po lekturze dwóch jego dzieł: „Żaluzji” i „Labiryntu” wpadlam w szał: ja tych książek nie czytałam, ja je „pożerałam”... Suche, pozbawione epitetów, długie, mozolne zdania opisujące ilość bananowców na farmie, były dla mnie jak ewangelia. Tak jest nadal, choć teraz sięgam raczej po nowości literackie – które, prawdę mówiąc – jakoś mnie nie przekonują. Nie potrafię dotrzeć do świata współczesnych pisarzy.

- Jakie tematy podejmuje Pani w swojej najnowszej książce?

„Czaszka Zeusa” porusza kontrowersyjne i niełatwe tematy, chociaż nie jest sama w sobie trudna. Linią przewodnią jest choroba psychiczna widziana oczami obłąkanych. Problematyka dotyka również samego życia w „skazaniu”, bo rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym w Paryżu. Życia, w którym króluje z jednej strony rutyna, a z drugiej strach, ból, cierpienie...– cos na kształt „Oddziału chorych na raka” Sołżenicyna, w jakimś rąbku mojego umysłu powstało wgłębienie i wsysa niczym czarna dziura budzące się we mnie myśli, spostrzeżenia, astralne „myślokształty”. To tam, gdzie kończą się zwoje mózgowe, tam gdzie nikt nie zagląda. „Szklany Klosz” Sylvii Plath. Tam, przez nabyte doświadczenie i obserwację wypływają mi spod palców wszyscy moi towarzysze niedoli, którym zachowałam (za ich zgodą) imiona, dostosowując je jednak do polskiej deklinacji. Nie muszę tworzyć: oni tworzą siebie samych, ja tylko przerzucam to na papier.

- Jakie są plany twórcze Pani na przyszłość?

- Na pewno druga część powieści o enigmatycznym tytule roboczym „Człowiek z kawałkiem sera” Nie powiem dlaczego, ale warto się przyjrzeć średniowiecznym obrazom i rycinom.  Będzie to powrót do źródeł, aczkolwiek, jak w pierwszym tomie, nie zabraknie zagadek. Cała seria ”Czaszki Zeusa „ będzie miała ok. 4 - 5 tomów, dzięki uprzejmości moich lekarzy, dawnych znajomych i przyjaciół, których odnajdywałam na portalach społecznościowych i którzy dostarczyli mi naprawdę wiele informacji.

Jednocześnie wstawiam liczne poprawki do mojej francuskiej powieści: „L’éclosion” (Rozkwit), którą napisałam wraz z poetą Robertem du Pantet (pseudonim literacki mojego przyjaciela). Jest to dość skomplikowana i ciężka powieść wielowarstwowa, której "szkielet" stanowił suchy, subiektywny, sztywny zapis zaczerpnięty z powieści Robbe-Grilleta, a "mięśnie i skóra" są mieszanką flamandzkiej poezji XIX w. na czele z Elskampem, Maetelinckiem czy Verhaaerenem. Mentalnie, wrzucam oba skrajne nurty do jednej pralki. Wiem, że może zafarbować, ale cóż, takie jest ryzyko.

- Czym dla Pani jest poezja i jaka jest przyszłość Pani poezji?

Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką pewna mądra starsza pani, Arabka, poddała mnie doświadczeniu mówiąc o poezji. Kazała mi przesiać piasek pustyni przez dłoń, zamknąć oczy i rękę i... czekać. A gdy wreszcie spojrzałam na dłoń zobaczyłam tylko małe, posklejane ziarenka piasku. „ Tym jest poezja” – powiedziała ta mądra Arabka. Nie rozumiałam wtedy i chyba nie do końca rozumiem lecz chyba nie jestem dobrą poetką, jeżeli w ogóle nią jestem. U mnie w zamkniętej dłoni, przesiewając piasek, gromadzą się wielkie „róże pustyni”. Symboliczne „olbrzymy”, którymi są wielowarstwowe powieści. Nie ma maleńkich ziarenek piasku, mimo iż kocham poezję, może jeszcze bardziej niż prozę. Nie wyobrażam sobie czytania poezji na ekranie monitora, więc moich ukochanych poetów zaklętych mam w pięknym zbiorze na delikatnym papierze w wydaniu kolekcji „ Pleïade”, czyli tej najbardziej prestiżowej we Francji. I jak każdy wrażliwy odbiorca, wciąż zadaję sobie pytania: czym właściwie jest poezja? Staram się zrozumieć, czytając powoli, rozkoszując się słowem i tym, co można wyczytać między wierszami: ironię, cynizm, autobiografie, cierpienie, ukryte uczucia. Tego chyba nie da wyrazić sie słowami. Nie jestem poetka i chyba właśnie dlatego seria "Czaszki Zeusa" będzie miała co najmniej 4 tomy. Inaczej sie nie da. Inaczej po prostu... nie umiem.

- Dziękuję za rozmowę

.
Rozmawiał: Józef Komarewicz

zrodlo: Miasto i ludzie

piątek, 20 lutego 2015, madau

Polecane wpisy

  • Le poète Robert du Pantet parle de mon livre

    Dziura w Bucie (1) : Entre rêve et cauchemar Comment imaginons-nous la vie quotidienne dans un hôpital psychiatrique de notre époque ? Probablement, comme

  • Emilka, dzieki

    “A hole in a shoe”, a novel, my novel... Despite living in France for the last18 years, deep in her heart, Magdalena Kobis is still Polish, Tarnovia

  • na lamach MiL

    Nowy Sącz. Magdalena Kobis, pisarka na Dniu Kultury Języka Józef Komarewicz Data dodania: 2015-06-07 21:41 Magdalena Kobis, pisarka z Menton (Francja), autorka

JUZ KatalogZdrowy.pl ODWIEDZIN